Carerro logo

22 obserwujących

Wyróżnione auto

Brak wyróżnionego samochodu dla tej marki.

#znanyNIEznany

Opis

Założenie

TVR to niezależna brytyjska marka samochodów sportowych, założona w 1947 roku w Blackpool przez Trevora Wilkinsona. Początkowo firma nosiła nazwę Trevor Motors, ale szybko przemianowano ją na TVR Engineering – nazwa to skrót od imienia założyciela, Trevor, z którego usunięto samogłoski. Od samego początku TVR tworzyło samochody ręcznie składane, bardzo szybkie, ultralekkie i pozbawione kompromisów – dokładnie takie, jakie kochają entuzjaści motoryzacji. To marka zrodzona z pasji, a nie z planu marketingowego.

Symbolika

Logo TVR składa się z dynamicznie pochylonych liter „TVR” z poziomymi liniami lub gradientem, co nadaje mu wrażenie prędkości i agresji. To nie jest logo stworzone dla działu premium, tylko dla tych, którzy kochają surową mechanikę. Litery są proste, ale mocne – dokładnie jak auta TVR. To czysta wizualizacja ich filozofii: żadnych zbędnych ozdobników, tylko esencja prędkości i dzikości.

Aktualnie

TVR zasłynął z takich modeli jak Griffith, Chimaera, Cerbera, Tuscan czy Sagaris. Każdy z nich był lekki, napędzany potężnym silnikiem (najczęściej V8 lub R6) i absolutnie bez elektroniki – żadnego ABS-u, ESP czy kontroli trakcji. To były samochody, które trzeba było prowadzić z respektem. W latach 2000 marka popadła w problemy finansowe, została sprzedana rosyjskiemu biznesmenowi Nikołajowi Smolenskiemu, a produkcja została zawieszona.

Obecnie TVR należy do grupy brytyjskich inwestorów kierowanych przez Lesa Edgara. W 2017 roku zapowiedziano wielki powrót z nowym modelem Griffith – wyposażonym w V8 od Coswortha i podwoziem zaprojektowanym przez Gordona Murraya, twórcę McLarena F1. Auto miało być produkowane w nowej fabryce w Walii, ale projekt zaliczył ogromne opóźnienia i do dziś nie trafił do klientów.

TVR pozostaje symbolem analogowej, niepokornej motoryzacji z Wielkiej Brytanii. W czasach coraz cichszych, bezpieczniejszych i mądrzejszych samochodów, TVR nadal krzyczy: „weź mnie na własne ryzyko – i nie pytaj o poduszki powietrzne”.