Toro to złoty, szarżujący byk na czarnej tarczy — znak Lamborghini. Jest jednym z niewielu symboli motoryzacyjnych, które założyciel marki wybrał z czysto osobistych powodów, i jedynym, który przez sześćdziesiąt lat podporządkował sobie także nazwy modeli.
Dwa powody
Pierwszy jest prosty: Ferruccio Lamborghini urodził się 28 kwietnia 1916 roku w Renazzo pod Cento, czyli w znaku Byka.
Drugi przyszedł później. W 1962 roku, rok przed założeniem Automobili Lamborghini, odwiedził pod Sewillą hodowlę Don Eduarda Miury, jednego z najsłynniejszych hodowców hiszpańskich byków bojowych. Zwierzęta zrobiły na nim takie wrażenie, że szarżujący byk stał się godłem firmy, którą miał wkrótce założyć.
Warto pamiętać, że Lamborghini nie zaczynał od samochodów. Od 1948 roku budował ciągniki rolnicze i to na nich zbudował majątek, który pozwolił mu wejść w segment aut sportowych.
Byki w nazwach modeli
Wizyta u Miury miała skutek, którego nie ma żadna inna marka: od tamtej pory modele Lamborghini noszą imiona konkretnych byków bojowych, ras albo pojęć z korridy.
- Miura — od nazwiska hodowcy i jego słynnej rasy byków
- Islero — byk, który w 1947 roku śmiertelnie ranił matadora Manolete
- Espada — szpada matadora
- Murciélago — byk z 1879 roku, który przetrwał dwadzieścia cztery pchnięcia szpadą
- Huracán — byk walczący w 1879 roku w Alicante, zapamiętany z odwagi
- Aventador — byk z areny w Saragossie, 1993 rok
Nazwa, która zaskakuje najbardziej, to Urus. Oznacza tura, dzikiego przodka bydła domowego, który wymarł w XVII wieku — a ostatni jego przedstawiciel padł w 1627 roku w Puszczy Jaktorowskiej na Mazowszu. Najmocniejszy SUV Lamborghini nosi więc imię zwierzęcia, którego historia skończyła się w Polsce.
Wyjątek, który potwierdza regułę
Countach nie ma nic wspólnego z bykami. To zniekształcony piemoncki wykrzyknik contacc — dosłownie „zaraza", używany jednak jak nasze „o rany" albo „no nie". Nazwę zaproponował projektant Marcello Gandini: podczas nocnej pracy nad prototypem jeden z kolegów powtarzał to słowo przy każdej okazji. Kierowca testowy Bob Wallace uznał, że dobrze brzmi dla angielskiego ucha — i tak zostało.
Czego nie mylić
Byk jako „odpowiedź na konia Ferrari". Często czyta się, że Lamborghini wybrał byka, żeby przeciwstawić go koniowi Ferrari. Źródła wskazują na znak zodiaku i wizytę u Miury — wątek rywalizacji to późniejsza interpretacja, nie udokumentowany motyw.
Kłótnia z Enzo Ferrarim. Z symbolem wiąże się też najsłynniejsza anegdota marki: że Lamborghini zaczął budować samochody, bo Ferrari zlekceważył jego uwagi o sprzęgle. Krąży w kilku wersjach i nawet biografie traktują ją jako w równym stopniu legendę co fakt. Można ją przytoczyć, ale nie jako pewnik.
Nie każda nazwa to konkretny byk. Część modeli nosi imiona słynnych zwierząt, część nazwy ras, a część — jak Espada — pojęcia z areny. A Countach nie należy do żadnej z tych grup.